emailFB instagram

31 sierpnia 2016

Mój kosmetyczny TOP 10 tegorocznych wakacji

Dziś ostatni dzień wakacji. Migiem mi one minęły, a Wam? U nas pomimo ząbkowania Bartusia i innych rodzinnych spraw dni były aktywne, nie było nudy. Jutro Maciuś do przedszkola, tym razem do grupy starszaków i chyba bardziej mam stresiora niż on. Ale wiem, że płaczu nie będzie, bo tęskni za przedszkolem. Pomimo to pogoda w większości wakacji sprzyjała, postawiłam oczywiście na wysoką ochronę ciała swoich najbliższych oraz swoją, co mogliście przeczytać w ubiegłych recenzjach. Wybrałam swoje TOP 10 i dziś Wam chcę je zaprezentować.


No to lecimy..

1. KOLASTYNA, Luxury Bronze, Balsam brązujący do ciała - przeznaczony dla jasnej karnacji, typowo do mojej, bo wyglądałam wcześniej jak córka młynarza :P Polubiłam się z nim. Zostawiał na ciele nawilżającą powłokę, w której zawarte są odżywcze składniki takie jak masło shea, czy olej z orzecha włoskiego. Nie używałam go codziennie, jednak pozostawiał delikatną poświatę naturalnej opalenizny. 

2. LIRENE, Jaśminowy olejek do opalania SPF 30 - Ma słodki zapach jaśminu, kwiatem kojarzonego właśnie z sezonem letnim. Olejek bardzo dobrze wchłania się w ciało. Przez jakiś czas pozostawia delikatny film na skórze, jednak w żaden sposób nie przeszkadza mi to, tym bardziej wiem, że działa ochronnie. Jest wodoodporny. Nie uczulił mnie, ani nie podrażnił. Czuję się z nim bezpiecznie, kiedy w upalne dni jestem na świeżym powietrzu z dziećmi.

3. KOLASTYNA, Luxury Bronze, Samoopalacz w sprayu do twarzy i ciała - Polubiłam go w pierwszym momencie za czekoladowy zapach, po zastosowaniu go szybko wchłania się w ciało. Nie pozostawia żadnych smug. Wyrównuje koloryt cery i daje efekt naturalnej opalenizny. Używałam go mimo wszystko pod emolient lub kosmetyk z wysokim filtrem SPF. 


4. Farmona, Sun Balance, Mgiełka kojąco-regenerująca produkt, który po opalaniu przynosi ulgę dla gorącego jeszcze ciałka, które akurat zeszło ze słonka i chce pobyć już w cieniu, zaciszu domowym. Również Maciusiowi ją aplikuję pod wieczór, kiedy widzę, że jego skóra tego wymaga. 

5. Le Petit Marseillais, Pielęgnacyjny balsam do mycia, Intensywne odżywianieMasło Arganowe, Wosk Pszczeli & Olejek Różany -  Połączenie bogatych w drogocenne właściwości składników masła arganowego, wosku pszczelego oraz olejku różanego przenosi naszą kąpiel do chwili zapomnienia, tej tylko dla nas. Jest moim ulubieńcem, bardzo dobrze oczyszcza moje ciało, jest delikatny w swojej konsystencji oraz jego świeżość i przyjemny zapach utrzymuje się długo po kąpieli. 

6. Bielenda, Multifazowy olejek do ciała, Namiętne nawilżenie - napiszę wprost, że zakochałam się w jego subtelnym zapachu. Sama kolorystyka przyciąga wzrok. Zawarte w nim olejki z maruli oraz czarnej porzeczki oraz zapach kwiatów frangipani przynoszą dla mojej skóry dawkę odżywczą oraz nawilżającą. Skóra na dłuższy czas pozostaje nawilżona, przyjemnie pachnąca oraz jest miękka w dotyku. 

7. Rexona, MotionSense™, Active Shield, antypespirant w kulce - pośród innych innych antyperspirantów na rynku wyróżnia je przede wszystkim to, że innowacyjna formuła nowej Rexony Active Shield zapewnia poczucie komfortu i świeżości przez cały dzień. Przełomowa technologia redukuje namnażanie bakterii, a dodatek olejków eterycznych o właściwościach antybakteryjnych zapewnia długotrwałą świeżość. Spisują się bardzo dobrze podczas aktywnego dnia z dziećmi, jak również podczas ćwiczeń. Spodobał mi się, bo rzeczywiście hamuje wydzielanie się przykrego zapachu i nie brudzi ubrań. Dla mnie właśnie te cechy są najważniejsze w antyperspirantach.


8. Gabriela Sabatini - damska perfumka, po tórą sięgam bardzo często, odkąd dwa lata temu pierwszy raz dostałam ją w prezencie. Przez tegoroczne wakacje bardzo często ją uzywałam. Nie pozostawia plam na ubraniach i na ciele utrzymuje zapach rpzez dłuższy czas. Zapach słodki, a zarazem odświeżający. No lubię go bardzo! :)

9. Sally Hansen, Lakier do paznokci nr 672, Jaded - jak nie lubiłam koloru miętowego, tak go uwielbiam. Lakier kupiony przypadkowo w Rossmannie podczas rodzinnych zakupów, akurat był w promocji. Utrzymuje się jakościowo długo na paznokciach i jego odcień jest bardzo fajny, jak na lato!

10. EOS, Balsam do ust, Sweet Mint Jego zapach to istna zielona guma do żucia Orbit. Słodki, a zarazem przyjemnie odświeżający zapach mięty. Bardzo go lubię używać zwłaszcza w latem, w te upalne dni. Przynosi nawilżenie, jak również daje uczucie chłodu na ustach. Sama przyjemność! 


No to w sumie na tyle moich umilaczy tegorocznych wakacji. 
A u Was jakie kosmetyki wyróżniały się tych wakacji ? 

Aneczka

30 sierpnia 2016

Bielenda, Multifazowy olejek do ciała, Namiętne nawilżenie

Latem kuszące są olejki do ciała, które oprócz odpowiedniej dawki nawilżenia, pozostawiają również na długo subtelny oraz delikatny zapach na ciele. Lubię tego typu olejki i często po nie sięgam, tym bardziej, że nie mają nic przeciwko, aby stosować je na wrażliwą skórę. Przez ostatni czas również pielęgnowałam skórę właśnie multifazowym olejekiem do ciała, Namiętne nawilżenie. Dziś o nim kilka słów. 

Multifazowy olejek do ciała zawiera w sobie prawdziwą moc naturalnych pielęgnacyjnych olejków marula i z czarnej porzeczki. W połączeniu ze zmysłowymi słodkimi nutami zapachowymi kwiatów frangipani sprawia, że dbanie o skórę staje się przyjemne i relaksujące. Po zmieszaniu energicznym wstrząśnięciem wszystkich trzech faz powstaje niezwykły „koktajl” , który w aksamitny sposób rozprowadza się po ciele, nadając skórze wyjątkowej miękkości i satynowego wykończenia. Idealny dla skóry przesuszonej i wymagającej nawilżenia.

Multifazowy olejek umieszczony jest w przezroczystej i plastikowej butelce o pojemności 150 ml. Jego estetycznie wyglądająca kolorystyka przyciąga wzrok. Aplikuje się go bezpośrednio na ciało.  



Konsystencja olejku, jak przystało jest oleista. Po aplikacji pozostawia na ciele nieco oleistą powłoczkę, która po nie długim czasie wchłania się, pozostawiając subtelny i słodki owocowy zapach. 


Dość dobrze nawilża ciało, przy czym - już wspominałam - słodko i subtelnie pachnie. Zawarte w nim olejki z maruli oraz czarnej porzeczki oraz zapach kwiatów frangipani przynoszą dla mojej skóry dawkę odżywczą oraz nawilżającą. Skóra na dłuższy czas pozostaje nawilżona, przyjemnie pachnąca oraz jest miękka w dotyku. Szkoda, że tak szybko ubywa. Jedyny minus chyba tego wszystkiego. Bardzo lubię tego typu umilacze do ciała. Bez dwóch zdań, jest on moim jednych z ulubieńców tego lata! Do nabycia w drogeriach i online. Polecam!

Aneczka

29 sierpnia 2016

EOS, Nawilżające balsamy do ust: Summer Fruit i Sweet Mint

O nawilżających balsamach EOS w blogosferze oraz w całych internetach słychać. Dużo osób je chwali, więc i ja chciałam wyróbowac ponownie jak będą sprawować się zwłaszcza w te słoneczne dni.  Spodobał mi się ich nietypowy design, który zapoczątkował formę balsamów do ust firm konkurencyjnych. Dodatkowo są warte uwagi, gdyż jego organiczny skład jest - dosłownie - balsamem na nasze usta.


Firma EOS (Evolution Of Smooth) na polskim rynku działa dość niedawno, ale co jak co - mega szybko popularne jajeczka do ust opanowały i nasz rynek. Ale co się tu dziwić, skoro owe balsamy do ust to skład jest w 100% naturalny, a w 95% organiczny.  Zawierają naturalne składniki między innymi  masło Shea, wit.E, wit. C, wosk pszczeli, oliwę z oliwek, olejek kokosowy, jojoba. Dzięki tym składnikom mogę się przestać martwić, że moje usta będą spierzchnięte i suche. Kolorowe jajeczka posiadają bardzo przyjazny oku design. Dzięki odkręcanemu w kształcie jajeczka opakowaniu typu twist-off cała zawartość balsamu do ust pozostaje praktycznie cały czas w nienaruszonym stanie. 


Każde jajeczko jest bardzo leciutkie i jest niewielkich rozmiarów. Zmieści się niemal wszędzie, np. w kieszeni, kosmetyczce czy też w schowku w samochodzie. Każdy z moich jajeczek ma inny smak. Waży zaledwie 7 gram, ale znajduje się w nim całe bogactwo natury, które potrzebują nasze usta, by były odpowiednio zregenerowane oraz nawilżone. 


Summer Fruit

Balsamik mieści się w czerwonym jajeczku. Słodki zapach i posmak balsamu do ust rzeczywiście przypomina letnie owoce. Mieszanka słodkich owoców z kwaśnymi cytrusami. Smak i zapach przyciągające lato w mojej wyobraźni. Od początku sierpnia, od kiedy go używam moje usta stały się mniej podatne na niekorzystne warunki atmosferyczne. Bomba witaminowa, która jest w jego składzie, bardzo dobrze działa na moje usta. 

Sweet Mint

Natomiast owy balsamik umieszczony jest w pastelowo zielonym jajeczku. Jego zapach to istna zielona guma do żucia Orbit. Słodki, a zarazem przyjemnie odświeżający zapach mięty. Bardzo go lubię używać zwłaszcza w latem, w te upalne dni. Przynosi nawilżenie, jak również daje uczucie chłodu na ustach. Sama przyjemność! 


Uwielbiam pielęgnować usta Eoskami, gdyż nie ma tu mowy o spierzchniętych ustach. Już po pierwszym uyciu usta dostają dawkę zawartych odżywczych skłądników, które je regenerują. Po dłuższym i regularnym stosowaniu jajeczek, usta staną się miękkie, aksamitne i powabne... ;)  Do nabycia w przeróżnych owocowych wariantach smakowych zarówno online, jak i w drogeriach. Polecam! 

Aneczka


28 sierpnia 2016

Farmona, Sun Balance, pielęgnacja skóry w słoneczne dni

Od kilku dni znów u nas upalne dni. Dlatego ochrona i pielęgnacja ciała jest u nas na pierwszym miejscu. Co najmniej pół godziny przed wyjściem na świeże powietrze aplikuję chłopcom oraz sobie ochronne produkty. na zmianę używamy różnych kremów z filtrem, tym razem postawiliśmy na linię Sun Balance

Słoneczne kosmetyki Sun Balance w nowej odsłonie, to kompleksowa pielęgnacja skóry w słoneczne dni. Fotostabilne produkty o nowoczesnych formułach, skutecznie chronią przed szkodliwym wpływem promieniowania UVA i UVB a jednocześnie dbają o kondycję skóry, nawilżając i odżywiając ją. To również intensywna regeneracja skóry po kąpielach słonecznych i w solarium, przedłużenie trwałości i intensywności opalenizny. Szeroka gama produktów pozwoli każdemu dobrać odpowiedni kosmetyk dopasowany do typu karnacji, wrażliwości na słońce i indywidualnych preferencji. Produkty z linii Sun Balance zostały stworzone zarówno z myślą o osobach preferujących subtelną opaleniznę, jak również tych, którzy są zwolennikami jej głębokiego odcienia. Szeroka gama produktów zapewnia skuteczną ochronę osobom o różnej wrażliwości skóry na promieniowanie UV. Używanie preparatów Sun Balance pozwala na dłuższe przebywanie na słońcu, dzięki czemu wiosenne i letnie spacery oraz kąpiele wodne staną się prawdziwą przyjemnością. Dodatkowo, balsamy po opalaniu przedłużają trwałość i intensywność opalenizny, pozwalając cieszyć się nią przez dłuższy czas.


Produkty z tej letniej linii posiadają typowo wakacyjną szatę graficzną. Te, które używamy mają formę spray'u. Wspólną cechą również jest ich pojemność, wszystkie mają po 200 ml. 


Tym razem zacznę od produktów kierowanych dla naszych pociech. W sumie dla starszego synka, bo produkty są przeznaczone dla dzieci od 3 lat. Z tą formą aplikacji, jaką jest spray, Maciuś sobie doskonale radzi sam.  



Wodoodporne mleczko do opalania posiada konsystencję ni to pudrową, ni to mleczko w śnieżnobiałym kolorze. Przyjemnie pachnie i bardzo dobrze rozprowadza się na ciele synka. Filtr SPF50 jest jak dla niego w te upały skuteczny. Staramy wychodzić się na spacery, bądź harce koło bloku dopiero po 16stej, kiedy słońce już jest słabsze. Mleczko jest wodoodporne oraz nawilża na jakiś czas skórę synka. Nasz Maciuś polubił się z nim i często go używa. Fajnym gratisem okazały się bańki mydlane :) 


Ekspresowy przyspieszacz opalania sprawdza się właśnie w takie upalne dni. Nie trzeba długo siedzieć w moim przypadku by słońce chwyciło. Owszem są momenty, że ciało po pierwszym zetknięciem z ostrym słonkiem opala się na czerwono. Takie momenty mam sporadycznie, jednak zazwyczaj stopniowo ciało nabiera naturalnej opalenizny w tonacji beżowego czy delikatnego brązu. 

Przyspieszacz do opalania ma lejącą się konsystencję, którą po aplikacji na ciało trzeba wetrzeć w ciało. Jest w kolorze pastelowej żółci. Bardzo dobrze wchłania się ciało, pozostawiając warstwę ochronną. Nie zawiera w swoim składzie parabenów i jest bezpieczny dla mojego ciała.


Natomiast mgiełka kojąco-regenerujaca jest produktem, który po takim opalaniu przynosi ulgę dla gorącego jeszcze ciałka, które akurat zeszło ze słonka i chce pobyć już w cieniu, zaciszu domowym. Również Maciusiowi ją aplikuję pod wieczór, kiedy widzę, że jego skóra tego wymaga. 


Jej konsystencja jest płynna i bezbarwna. Posiada przyjemny zapach. Tuż po aplikacji ładnie wchłania się w ciało, przynosząc ukojenie. Mgiełka jest przyjazna dla każdego rodzaju skóry, która jest przesuszona. Daje niewielkie nawilżenie na krótką chwilę. Warto po niej, mniej więcej po godzinie czasu zaopatrzyć ciało w krem ochronny lub emolient. 


Okres wakacyjny lada dzień skończy się, nasza pociecha znów idzie do przedszkola do grupy starszaków. Jednak pogoda sprzyja i upalne dni zapowiadają jeszcze na jakiś czas. Warto sięgać po tego typu produkty dla dobra naszego ciała i komfortowego samopoczucia. Polecamy! Do nabycia na terenie całego kraju w drogeriach oraz aptekach. 

Aneczka



26 sierpnia 2016

Nuxe, Splendieuse Yeux, krem pod oczy redukujący przebarwienia

Moja cera jest podatna na przebarwienia. Latem one niestety przybierają napigmentowania. Muszę przez praktycznie cały rok dbać o to, by nie uwidaczniały się zbyt mocno, a nawet muszę niwelować je. Dlatego NUXE ma nową linię Splendieuse®, która ma na celu walkę z przebarwieniami, redukuje ich rozmiar oraz kolor. Broni, aby nie powstały nowe przebarwienia.


Przeciwdziała przebarwieniom i cieniom pod oczami. Zawiera różę porcelanową, białego krokusa oraz witaminę C. Koryguje i ogranicza pojawianie się przebarwień oraz cieni pod oczami. Rozświetla. Krem Splendieuse yeux pomaga zredukować rozmiar i kolor wszystkich rodzajów przebarwień (promieniowanie słoneczne, starzenie się skóry, ślady po niedoskonałościach), zapobiega powstawaniu cieni pod oczami i rozświetla skórę okolic oczu.

Kiedy otrzymałam przesyłkę, to krem pod oczy znajdował się w futerale, takim niczym na okulary. Dodatkowo w pudełku znajdowała się aksamitna chusteczka. Świetny pomysł. Sam krem znajduje się w niewielkiej tubce o pojemności 15 ml. Krem posiada aplikator w kształcie wąskiego dzióbka, który idealnie sobie radzi z aplikacją kremu pod oczy. 




Konsystencja kremu jest lekka, dobrze wchłaniająca się w cerę pod oczami. Podczas aplikacji, jak widzicie na powyższym zdjęciu, krem umieszczam punktowo pod oczami i delikatnie go wklepuję. Jego skład jest dobry dla mojej cery, nie podrażnia mnie, ani nie uczula, tym bardziej, że nie zawiera w swoim składzie parabenów. Jego zapach jest przyjemny, nie drażniący oczy. 


Podczas codziennej aplikacji kremu, mogę stanowczo napisać, że bardzo ładnie wchłania się w cerę oraz ją nawilża na dłuższy czas. Równie dobrze radzi sobie z moimi opuchniętymi oczami, po których nabywam co jakiś czas worki. Szybko je niweluje. Jako mama, która budzi się kilka razy w ciągu nocy ze względu na intensywne ząbkowanie synka, krem jak najbardziej jest potrzebny! Krem nie doprowadza do nabycia nowych przebarwień, co mnie cieszy. Te które już mam, to stosuję na nie odpowiednie preparaty, by nie nasilały się. Na chwilę obecną krem spełnia moje potrzeby, jest wydajny i jakościowo jest OK. Tego mi było trzeba, by w miarę możliwie wyglądać. Do nabycia jest w drogeriach oraz aptekach na terenie całego kraju w cenie wahającej się do 70 zł. Jeżeli zmagacie się z podobnymi problemami, to jak najbardziej polecam! 

Aneczka


24 sierpnia 2016

Jordan, kolorowe szczoteczki do zębów dla całej rodziny + ROZDANIE + WYNIKI :)

Jeżeli chcemy, abyśmy mieli zdrowe zęby przez całe życie, powinniśmy zadbać o dobrą, codzienną praktykę higieny jamy ustnej już od dnia narodzin. Dzięki systematyczności, poprzez nadanie czyszczeniu zębów charakteru zabawy, stanie się ono dobrym nawykiem od najmłodszych lat. Marka Jordan przygotowała specjalistyczną linię szczoteczek dziecięcych, która „rośnie” wraz dzieckiem dopasowując się do wieku i zmieniających potrzeb. W linii pojawią się nowe, kolorowe, bajkowe wzory, a dodatkowe funkcje sprawią, że najmłodsi chętnie umyją ząbki. My, rodzice również zaopatrzyliśmy się w szczoteczki, które zaprojektowała grupa Scandinavian Surface.







Szczoteczka Step 1: 0-2 lata ma małą główkę i miękkie włosie, które pozwala czyścić już pierwsze, pojawiające się ząbki. Małe dzieci mogą mieć podrażnione dziąsła, dlatego też uchwyt szczoteczki może być stosowany również jako gryzak. Krótka rączka szczoteczki zapobiega wsunięciu jej zbyt głęboko w usta dziecka, a uchwyt jest dopasowany także do dłoni rodzica, ponieważ w tym wieku szczotkowanie powinno odbywać się pod nadzorem dorosłych. Step1 0-2 lata dostępna jest w mocnych, stymulujących kolorach. Kolorowe kropki na włosiu wskazują zalecaną ilość pasty.


Nasz Bartuś używa szczoteczki w intensywnych kolorach zieleni i błękitu. Przez pierwsze kilka godzin zapoznawał się z nią. Nawet nią rzucał, dopiero później zaczął smakować. Do dnia dzisiejszego gryzie szczoteczkę i masuje nabrzmiałe dziąsełka. Ząbkowanie idzie u nas pełną parą - obecnie mamy 14 ząbków, kolejne dwie dolne czwórki lada dzień pojawią się. Także szczoteczka jak najbardziej jest tu nam też użytecznym kompanem, dzięki któremu Bartuś ma zainteresowanie kolorystyką jak i smakowaniem szczoteczki. Nawyk brania szczoteczki do buźki ma już wyrobiony i wie, że robimy myju myju ząbki.  






Step 2: 3-5 lat jest zaprojektowana specjalnie do czyszczenia zębów mlecznych, a jej okrągła główka i miękkie włókna zapewniają łatwe poruszanie szczoteczką wokoło zębów. Szczoteczka posiada także wskaźnik potrzebnej ilości pasty do zębów. Dostępna jest w kilku wersjach – z klepsydrą, która pozwala odmierzyć odpowiedni czas poświęcony na umycie ząbków, ozdobnym uchwytem z przyssawką do przymocowania na lustrze, lub osłonką zabezpieczającą szczoteczkę w czasie wyjazdów i podróży. Rączka dostosowana jest zarówno do chwytu dziecka jak i rodzica.





Maciusia szczoteczka również posiada kolorystyczną serię szczoteczek z miękkim włosiem. Dodatkowo szczoteczki są wyposażone w zatyczki. Nawyk mycia ząbków u naszego przedszkolaka również jest już dawno wyrobiony. Wie, że przed spaniem, tuż po kolacji idziemy umyć ząbki. Rano po śniadanku (tak jak w przedszkolu) również myjemy ząbki. W przedszkolu nauczył się myć ząbki okrężnymi ruchami, co mnie bardzo cieszy. Odpukać do dnia dzisiejszego nie mamy większych problemów z ząbkami, nie ma próchnicy. Podczas robienia zakupów do wyprawki,sam sobie wybrał w Rossmannie szczoteczkę - oczywiście Jordan, dodatkowym gratisem był breloczek ze Smokiem. Ucieszyło mnie to, że podczas zakupów powiedział: "Mamuś ale ja już mam podobną szczoteczkę i jest bardzo fajna, chcę taką mieć do przedszkola jeszcze" :)) Wszystko mówi samo za siebie - spodobała mu się! :)

A tu nasze maluchy w dniu kiedy otrzymały od nas swoje szczoteczki Jordan ;)




 Jordan Individual



Linia Individual pozwala wybrać Ci szczoteczkę idealnie dopasowaną do Twoich upodobań – zarówno pod względem wyglądu jak i sposobu szczotkowania. W zależności od tego możesz wybrać szczoteczki: Clean – z dużą główką, czyszczącą większą powierzchnię i grubą rączką zapewniającą pewny chwyt. Reach – precyzyjną z małą główką dokładnie czyszczącą wszystkie zakamarki i cienką rączką dokładnie kierującą szczoteczką




Szeroka gama szczoteczek w skandynawskich wzorach. Rączka szczoteczki zaprojektowana jest we wzory przyciągające wzrok. W posiadaniu mam w kwiatki na białym tle, a mąż posiada w leśnym charakterze. Swoją szczoteczkę używam w trakcie wyjazdów, bo w domu korzystam do dziś z sonicznej szczoteczki. Mąż swoją zabrał w trasę. Obije jesteśmy z ich zadowoleni, bo z precyzją czyszczą szkliwo i są delikatne dla dziąseł. To najważniejsze. 

Jak widzicie cała nasza rodzinka ceni sobie szczoteczki Jordan. Mają miękkie i delikatne włosie, dzięki któremu nawet najmniejsza pociecha nie jest w stanie podrażnić sobie nabrzmiałych dziąsełek. Do nabycia w drogeriach oraz aptekach na terenie całej Polski. 

***
W związku z tym, że ząbkowanie jest to trudny okres dla naszych najmłodszych, jak i dla rodziców chcielibyśmy razem Jordan Wam wspomóc ten okres. Przygotowaliśmy rozdanie, w którym do wygrania szczoteczki dla najmłodszych Step by Step: 0-2 years. 

Aby wziąć udział w rozdaniu należy być obserwatorem bloga  >> GFC <<
Zaobserwuj fanpage sponsorów: Jordan Polska i Women's Passions
Zostawić e-mail, jeżeli chcesz być poinformowany o wygranej mailowo.
Napisz dla kogo będzie przeznaczona szczoteczka, dla chłopca czy dziewczynki.
Udostępnisz informację o rozdaniu np. Fb/instagram/G+/blog

Wzór zgłoszenia:

Obserwuję blog jako:
E-mail:
Chłopczyk czy dziewczynka:
Udostępnienie (link): 



PS. Aby zwiększyć swoje szanse w rozdaniu możesz również pozostawić zgłoszenie tu na Instagramie http://bit.ly/2bP6ez7 



Regulamin
Konkurs trwa od 24 sierpnia do 7 września 2016, po tym terminie do 7 dni wyłonię zwycięzcę.  Poinformuję o tym na blogu i FB, a także jeżeli uczestnik pod e-mail - mailem.  Koszt wysyłki Pocztą Polską na terenie Polski pokrywam ja. Wszystkie produkty w Rozdaniu są nowe i  nieużywane.




WYNIKI !!!!!




Szczoteczki dla najmłodszych zgarniają:

1. Rudaczerwień

2. Sabina eM

Gratulujemy <3


 Aneczka

23 sierpnia 2016

Lirene, by zachować piękną opaleniznę na dłużej...

Dni mijają, a lato razem z nim. Niby pogoda jest fajna, jednak już idzie w powietrzu wyczuć nadchodzącą jesień. Jednak nie daję się jej, bo chcę jak najdłużej zachować delikatną opaleniznę, którą uzyskałam tego lata. Używam wraz z całą rodziną produkty z wysokim filtrem. Co prawda skusiłam się kilkakrotnie użyć mniejszego filtru, bo słońce i świetna pogoda wręcz kusiły, by opalić się. Aby zachować piękną opaleniznę na dłuższy czas również używałam nowości, jakie przygotowało dla nas Lirene


Jestem trudnym zawodnikiem, jeśli chodzi o opalanie. Mam wrażliwą skórę, która musi mieć odpowiednie zabezpieczenie zanim wyjdę na słońce. Wysokie filtry na twarz i nieco słabsze na resztę ciała spowodują, że ekspozycja promieni słonecznych stosunkowo utrwali się na skórze. Stosuję kremy, balsamy i olejki do opalania z odpowiednimi dla swojego fototypu filtrami, gdyż one nie tylko pozwolą uniknąć oparzeń, ale też pomogą zachować opaleniznę na dłużej. 



Słoneczna szata graficzna jest charakterystyczna dla serii dla kosmetyków wspomagającą ochronę przeciwsłoneczną. Olejek jest umieszczony w plastikowej i transparentnej butelce o pojemności 150 ml. Ma słodki zapach jaśminu, kwiatem kojarzonego właśnie z sezonem letnim. Jego aplikacja jest banalna, wystarczy nacisnąć łatwą w użyciu pompkę i olejek jest już na ciele.



 

1° OCHRONA PRZED PROMIENIAMI UVA i UVB System fotostabilnych filtrów zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem promieni UVA i UVB.

2° GWARANCJA ZDROWEJ i PIĘKNEJ OPALENIZNY β-karoten zawarty w oleju z marchwi przyspiesza opalanie i daje gwarancję uzyskania pięknej i złocistej opalenizny. Witamina F oraz olejki słonecznikowy i jaśminowy sprawiają, że skóra staje się delikatna, gładka i aksamitna w dotyku.

3° OCHRONA PRZECIWSTARZENIOWA SKÓRY Formuła olejku jest bogata w składniki aktywne o właściwościach przeciwrodnikowych i nawilżających. Połączone działanie witamin C i E chroni skórę przed uszkodzeniami wywołanymi promieniami słonecznymi.
Olejek bardzo dobrze wchłania się w ciało. Przez jakiś czas pozostawia delikatny film na skórze, jednak w żaden sposób nie przeszkadza mi to, tym bardziej wiem, że działa ochronnie. Jest wodoodporny. Nie uczulił mnie, ani nie podrażnił. Czuję się z nim bezpiecznie, kiedy w upalne dni jestem na świeżym powietrzu z dziećmi.







Ciało po opalaniu domaga się przede wszystkim oczyszczenia, odżywienia i nawilżenia. Aby moja opalenizna była uwieczniona na dłużej wieczorami stosuję dwa razy w tygodniu balsam brązujący z serii Bronze Collection. Jest umieszczony w Tubce o pojemności 200 ml. Jego konsystencja jest kremowa w śnieżnobiałym kolorze. 


Kosmetyk stopniowo nadaje skórze naturalny, świetlisty odcień opalenizny oraz zapewnia uczucie niezwykłej miękkości. Bez konieczności stosowania dodatkowego balsamu lub produktu brązującego! Balsam zapewnia efekt skóry muśniętej słońcem, którego intensywność uzależniona jest od ilości użyć. Nadaje skórze całego ciała równomierny, złocisty koloryt, bez smug i przebarwień oraz bez specyficznego zapachu samoopalacza. Dzięki specjalnej formule idealnie rozprowadza się na mokrej skórze, zapewniając wygodną i precyzyjną aplikację – również w trudno dostępnych miejscach (szyja, wewnętrzna strona ramion i ud). Dzięki zawartości wyciągu z bursztynu balsam wzmacnia naturalny kolor skóry.

Z łatwością aplikuję się balsam na mokrą skórę. Podczas kąpieli aplikuję go cienką warstwą na ciało tak, aby nie zostawiała żadnej luki w miejscach, których chcę eksponować opaleniznę. Ma pudrowy zapach i mało intensywny. Dosyć dobrze oczyszcza skórę, lecz nie zauważyłam aby mnie nawilżał. z łatwością również spłukuje się z ciała. Produkt nie uczula, ani nie podrażnia skóry. również zbytnio nie zauważyłam, aby moja skóra była bardziej wzmocniona opalenizną. W sumie daje u mnie taki sam efekt kolorystyczny skóry, jaki mam po słońcu. Jego wydajność jest w sam raz. Przy stosowaniu z taką częstotliwością, jaką  go używam, myślę, że jeszcze go będę mieć co najmniej do połowy września. 






W stojącej tubie o złotej szacie graficznej mieści się 200 ml koloryzującego balsamu do ciała. Tuba ma opływowy kształt, co dodatkowo ułatwia aplikację jej zawartości. Balsam ma zbitą konsystencję o złocisto-brązowym odcieniu. Jest mocno napigmentowany złocistymi drobinkami, które pięknie eksponują się na ciele, zwłaszcza w promieniach słonecznych lub wieczornym świetle. 


Koloryzujący balsam do ciała natychmiast po użyciu, nadaje skórze delikatny odcień złocistej opalenizny, który łatwo się zmywa. Zapewnia efekt optycznego ukrycia wszelkich niedoskonałości skóry, w tym pajączków i przebarwień. Zawiera specjalnie dobraną kompozycję koloryzująco-rozświetlających pigmentów, które widocznie upiększają skórę całego ciała oraz zapewniają efekt optycznego wyszczuplenia nóg.
Balsam bardzo łatwo rozprowadza się na ciele, kryjąc moje niedoskonałości w postaci przebarwień. Dosyć długo utrzymuje się na ciele i przyjemnie pachnie. Delikatnie nawilża ciało na dłuższy czas. Równie dobrze zmywa się z ciała. Jest wydajny pod względem użyteczności.  




Pianka mieści się w aluminiowej puszce w kolorystyce nie odbiegającej serii Bronze Collection. Ma pojemność 150 ml. Wystarczy aplikator nacisnąć, by z puszki wydobyła się przyjemna w zapachu pianka w śnieżnobiałym kolorze. Jej konsystencja jest nieco lejąca i jednocześnie puszysta. 


Ciesz się piękną i zdrowo wyglądająca opalenizną oraz intensywnie nawilżoną skórą! Mus samoopalający do twarzy i ciała pozwala szybko uzyskać złocistą, zdrowo i naturalnie wyglądającą opaleniznę. Dzięki niezwykle lekkiej, nowoczesnej formule idealnie się aplikuje i szybko wchłania, nie brudząc ubrań. Efekt równomiernej opalenizny jest widoczny już w godzinę po aplikacji i utrzymuje się do 6 dni. Zawarty w musie kompleks PRO-Bronze-Care skutecznie pielęgnuje skórę, intensywnie ją odżywiając i zmiękczając. Jego działanie wspomaga kompleks nawilżający, który długotrwale zapobiega utracie wilgoci i przesuszeniu. W efekcie skóra staje się elastyczna, gładka i ujędrniona. 100% badanych potwierdza zadowolenie z efektu opalenizny. Komfortowa formuła pianki dla wygodnej i równomiernej aplikacji, bez smug i przebarwień.
Pianka jest lekka i łatwo rozprowadza się po ciele. Jak dla mnie jest lepsza w aplikacji niż powyższy balsam. Równie dobrze na dłuższy czas pozostawia skórę w tonacji naturalnej opalenizny. Nie pozostawia smug i nie zapycha skóry. Nie uczuliła, ani nie podrażniłą mnie. Jest dobra pod względem wydajności. Nie mam problemu z jej zmyciem z ciała podczas wieczornej kąpieli. Jestem z niej zadowolona.


Samoopalający krem do twarzy i ciała 


Krem umieszczony jest w tubce o pojemności 75 ml. Szata graficzna tubki charakteryzuje się dla serii Bronze Collection w złocisto - brązowym odcieniu. Krem ma konsystencję aksamitną w dotyku i posiada bardzo słodki zapach. Jak dla mnie nieco za mocny. Posiada karmelowy odcień.

Samoopalający krem do twarzy i ciała z kompleksem PRO-Bronze-Care został stworzony z myślą o osobach ceniących naturalna, złocistą opaleniznę. Kremowa konsystencja zapewnia równomierne rozprowadzanie i szybkie wchłanianie, bez brudzenia ubrania. Efekt równomiernej opalenizny jest widoczny już po 2 godzinach od aplikacji. Formuła kremu zawiera kompleks składników odżywczo-nawilżających, w wyraźny sposób poprawiając elastyczność i miękkość naskórka.
Krem rzeczywiście dobrze rozprowadza się na twarzy i pozostawia przez chwilę lepki film, którzy się szybko wchłania w cerę. Jest dobrym nawilżaczem i przez kilka godzin utrzymuje sie nawilżenie oraz stonowany koloryt twarzy. Nie tworzy efektu maski, Również ukrywa stosownie przebarwienia i pozostawia cerę na dłuższy czas aksamitną w dotyku. Jestem z niego zadowolona :)

Wsystkie produkty z serii ochronnej oraz podtrzymującej opaleniznę Bronze Collection wchodziły w skład nowości, jakie otrzymałam w pudełku z podwójnym dnie. 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Anna Modzelewska (@womenspassions)

Całą seria charakteryzuje się dodatkowo tym, że jest przeznaczona do każdego typu skóy oraz dla osób w każdym wieku. Kosmetyki są przebadane dermatologicznie. Stacjonarnie można je nabyć np. w Drogeriach Rossmann. Każdy z nich nie przekracza 20 zł., można je nabyć również w cenach promocyjnych. Polecam je każdemu, komu marzy się, by zachować piękną opaleniznę na dłużej...

Aneczka


Printfriendly